Co dzień od nowa zbiega po schodach wagon wypełnia tłum
jeszcze niedawno długa budowa dziś już codzienny kurs
ale jest jeden punkt
który każdemu sercu najbliższy to Wilanowska jest
kiedy rano ludzkie spojrzenia się parzą
dotyk ramion pleców i oddech
łączy nas wszystkich tu łączy nas wszystkich tu łączy nas wszystkich tu
tysiące ludzi nikt się nie trudzi nogi się same rwą
z głośników płyną znajome słowa dobrze znam stację swą
ale jest miejsce to
przy którym serca mocniej nam biją to Wilanowska jest
kiedy rano ludzkie spojrzenia się parzą
dotyk ramion pleców i oddech
łączy nas wszystkich tu łączy nas wszystkich tu łączy nas wszystkich tu
wieczór zapada spotkasz sąsiada wokół taksówek moc
światła neonów zarysy domów chłodna sobotnia noc
ale gdy skoro świt
znowu zbliżamy się do Wilanowskiej w raju jesteśmy już
to Wilanowska jest to Wilanowska jest to Wilanowska jest
Żegnaj żegnaj baj baj żegnaj żegnaj baj baj
podoba mi się to miejsce
lubię tych ludzi jak mówią albo gdy myślą
wciąga mnie nastrój
za każdym razem mam dobre zdanie
a bywa też że z balkonu
patrzę na naszą piękną ziemię i mówię jej
kręć się stara
i światło się zmienia lecą gdzieś chmury
żegnaj żegnaj baj baj żegnaj żegnaj baj baj
żegnaj żegnaj baj baj żegnaj żegnaj baj baj
więc taką widać już mam siłę
ale niebo patrzy na mnie z góry
i mówi żyj sobie żyj
przyjdzie pora pójdziesz do wora
podoba mi się to miejsce
lubię tych ludzi, jak mówią albo gdy myślą
wciąga mnie nastrój
za każdym razem mam inne zdanie
żegnaj żegnaj baj baj żegnaj żegnaj baj baj
żegnaj żegnaj baj baj żegnaj żegnaj baj baj
Zdemolowane sklepy, tramwaj wywalony z szyn,
Łzy wyciska gaz i kłębiący się dym.
Ej, myślicie, że to u nas rząd się podpiera milicją;
Nie, to tylko zamieszki w londyńskiej dzielnicy Brixton.
Zdemolowane sklepy, tramwaj wywalony z szyn,
Łzy wyciska gaz i kłębiący się dym.
Ej, myślicie, że to u nas montują zamach stanu;
Nie, to tylko starcia na zachodnim brzegu Jordanu.
Zdemolowane sklepy, tramwaj wywalony z szyn,
Łzy wyciska gaz i kłębiący się dym.
Ej, myślicie, że to u nas nie da się spokojnie zaorać pola,
A to tylko trwa ostrzał ugrupowania Hesbollah.
Zdemolowane sklepy, tramwaj wywalony z szyn,
Łzy wyciska gaz i kłębiący się dym.
Ej, myślicie, że to u nas znów naród bić się musi,
A to narasta wciąż opór na sąsiedniej Białorusi.
Nie wiadomo dlaczego dlaczego i jaki to ma sens,
Że w człowieku tkwi chęć, żeby nie być a mieć.
Ej, pomyśleć moglibyście, lecz najwyraźniej ktoś was w tym wyręcza,
Bo z lasu wyszedł biały koń i pyta o Andersa,
Brawo zwierzęta.