Za dużo w głowie mam za dużo w głowie mam
i spać nie mogę kiedy myślę o tym
a myślę całe dnie że coś jest w głowie źle
za dużo myśli naraz mam na myśli
za dużo w głowie mam i nic już na to nie poradzę
za dużo w głowie mam i nic się nie da zrobić z tym
oj nie da oj nie da
taka to choroba czy mnie wam nie szkoda
kiedy widzicie jak mi głowa pęka
ruinę w myślach mam i nic do tego wam
nie wiecie nawet jaka to jest męka
za dużo w głowie mam i nic już na to nie poradzę
za dużo w głowie mam i nic się nie da zrobić z tym
oj nie da oj nie da
Bywa, że budzę się nad ranem i myślę: świat już pokonany.
Człowiek jest przecież koroną stworzenia.
Człowiek brzmi dumnie, człowiek odmienia.
Człowiek zawraca rzeki w biegu, karczuje puszczę, zalesi biegun.
Przenika makro, wnika w mikro.
Wynalazł spreje na woń przykrą.
Tylko oddychać nie ma czym, chciałbyś pogadać; nie wiesz z kim,
Chciałbyś pomyśleć; nie wiesz, o czym.
Chciałbyś podskoczyć, nie podskoczysz.
Jako już w Piśmie napisano "I czyńcie sobie ją poddaną"
Z Ziemią jak z babą - bez gadania:
Z tyłu poklepać, z przodu w baniak.
Ziemia zglebiona tak jak trzeba, już oczka śmieją się do nieba,
Tu jakąś gwiazdkę się przeleci
Tu warkocz przytnie się komecie.
Tylko oddychać...
Ta cała Ziemia, szkoda gadać, trzeba by długo opowiadać.
To całe niebo, szkoda mówić, i tak nikt tego nie zrozumie.
Ziemia i niebo, rozumiecie, co kiedyś jakoś tam na świecie,
To teraz jakoś gdzieś tam w cieniu,
A głos ma jasny ludzki geniusz.
Tylko oddychać...
Bywa, zasypiasz gdzieś nad ranem i śnisz, że wstajesz niewyspany.
Patrzysz za oknem plucha, wiatr, niż,
Więc idziesz spać i śnisz, że śpisz.
Tak samo na początku drogi śnisz, żeś już byka wziął za rogi.
Że finał, kropka, do widzenia, a to początek jest marzenia
Żeby oddychać było czym, do zakochania znaleźć rym,
Móc mówić prawdę prosto w oczy i tak raz kiedyś trochę podskoczyć
Jestem taki jak wszyscy w około
Ulegam zupełnie tym samym zmianom
Rodzę się kiedyś tak samo jak inni
I widzę przed sobą to samo
I czuję że to co przytrafia się wszędzie
Mnie również musi się zdarzyć
I to co się dzieje w przyrodzie najczęściej
I to co się dzieje najrzadziej
I wiem to bo sięgam daleko jak wódka w lodówce
Co chłodzi się chłodzi się wciąż
I wiem to bo jestem tak żywy jak prochy w szufladzie
Które czekają czekają i schną
Liczę się z tym że co innych spotyka
Jest dla mnie stworzone na codzień
Fala za falą unosi i rzuca
Tak zbiera mi się i przechodzi
I wiem że przed życiem nie ujdę z życiem
Bo ono dogoni mnie ręką dającą zastrzyk w pośladek
I nic się nie stanie ze mną takiego
Czego nie byłoby przedtem bo wszystko nowe jest stare
I wiem to bo sięgam daleko jak rzeka za ścianą
O kilka ulic stąd
I wiem to bo serce mam takie gorące jak siano na słońcu
A rano okrywa je szron
I wiem to bo sięgam daleko jak rzeka za ścianą
O kilka ulic stąd
I wiem to bo serce mam takie gorące jak siano na słońcu
A rano jak szron
I wiem to bo sięgam daleko jak wódka w lodówce
Co chłodzi się chłodzi się wciąż
I wiem to bo jestem tak żywy jak prochy w szufladzie
Które czekają czekają i schną