Już czwarty sezon puszczam karuzelę
ludzie czy wy wiecie co ja czuję
na twarzy wyglądam już trochę jak pomnik
żyć trzeba więc tak się pracuje
nie wiem jak długo w tym miejscu zostanę
i gdzie znów się będę rozstawiał
na widok kolejnych tatusiów z kamerą
mam chęć odbezpieczyć granat
żetony wszystkie lojalnie oddaję
za mały ruch tutaj by brać coś na lewo
szef widzi nas dobrze puszczając bujaki
nie dowiesz się wiele od niego
i raz do koła
jeszcze raz do koła
w płucach smoła
jedźmy nikt nie woła
ona tu również przychodzi od środy
myślę że mnie nie poznaje
kolejki odmierzam mocnymi sportami
następny dzień w tyle zostaje
gdy czasem nocą spoglądam na niebo
ściśnięte blokami i chwastem
w wędrownym baraku na pryczy pod ścianą
wspomnienia czekają bym zasnął
żetony wszystkie lojalnie oddaję
za mały ruch tutaj by brać coś na lewo
szef widzi nas dobrze puszczając bujaki
nie dowiesz się wiele od niego
i raz do koła
jeszcze raz do koła
w płucach smoła
jedźmy nikt nie woła
Moim imieniem wabią psy
nazwiskiem zwą ulice
to nie jest proste wierzcie mi
żyć z tym przez całe życie
całe życie
to nie jest proste wierzcie mi
lecz dzisiaj już za późno jest
odmienić nic nie można
moim imieniem wabią psy
i tak już musi zostać
wabią psy
i tak już musi zostać
Jest mieszkanie w mojej bramie
co dzień je obserwuję
nie rozumiem co się dzieje
tak już mnie to nurtuje
bo tam coś wnoszą wynoszą......wciąż
i znowu tylko wnoszą wynoszą......tak
światło zgasło w mojej bramie
światło zgasło jasna rzecz
przez nich zgasło bo przez bramę
tak co dzień i tak co dzień
ciągle tylko wnoszą wynoszą......wciąż
i znowu tylko wnoszą wynoszą......tak
już sąsiadka mnie pytała
ona wczoraj coś widziała
wszyscy już się domyślają
dozorczyni też
a oni tam wnoszą wynoszą......wciąż
i znowu wnoszą wynoszą......tak
jest mieszkanie w mojej bramie
co dzień je obserwuję
nie rozumiem co się dzieje
tak już mnie to nurtuje
bo tam coś wnoszą wynoszą......wciąż
i znowu tylko wnoszą wynoszą......tak