Stoisz nad brzegiem
Masz żelazne włosy
Brodę do pasa
A w niej wodorosty
Na ciele łuski
Uszy w kształcie muszli
Wodę na zewnątrz
I wodę wewnątrz
Wodę wewnątrz
I wodę na zewnątrz
Stoisz nad stołem
Jakbyś był dzieckiem
Na stole masz teczkę
A w teczce karteczkę
A jednocześnie
Sprawy na mieście
Sprawy na zewnątrz
I sprawy wewnątrz
Sprawy wewnątrz
I sprawy na zewnątrz
Znany krzewiciel zalet
upatrzył sobie cel w życiu
nie nadużywać dalej
bo słaby był po nadużyciu
choć pracowała głowa
on tracił radość wszelką
zostawiał swoje zabawki
i w mgnieniu oka
do złego wracał
i świetnie się czuł
jak robak w cieczy mętnej
odkręcić mógł każdy problem
umysłu śrubokrętem
przez bluszcze i powoje
serce wyrżnięte w drewnie
a gdy już dotarł do szczytu
znowu się czuł niepewnie
i znowu miał cel w życiu
znany krzewiciel zalet
Więc wracał
choć pracowała głowa i świetnie się czuł
zabawki się nie liczą
trzeba mieć cel w życiu
Kiedy nie nasza jest ta noc
cóż warty twój przemiły głos
już lepiej słuchać swego brzucha
w którym jest rechot i ćwierkanie
już lepiej słuchać swego brzucha
kiedy nie nasze będą dni
ja jestem ja ty jesteś ty
już lepiej słuchać szumu w uszach
w którym są kroki i wołanie
już lepiej słuchać szumu w uszach
skoro więc nasz jest tylko sen
cóż warty cały długi dzień
już lepiej patrzeć w swoje ręce
które słuchają siebie same
już lepiej patrzeć w swoje ręce
kiedy nie nasza jest ta noc
cóż warty twój przemiły głos
już lepiej patrzeć w swoje ręce
które słuchają siebie same
już lepiej patrzeć w swoje ręce